<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052</id><updated>2012-02-16T11:26:41.969+01:00</updated><title type='text'>Unlogical life of a logical man</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>28</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-4507763887103839536</id><published>2010-08-02T15:11:00.000+02:00</published><updated>2010-08-02T15:11:09.260+02:00</updated><title type='text'>Wzwodzący Białystok</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rzecz będzie dzisiaj o ulicy. Szeroko rozumianej ulicy, czyli jej kulturze, ubiorze i zwyczajach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przechadzając się po wspaniałym mieście Białymstoku (z nutką sarkazmu w tle) można napotkać 4 typy okazów:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1. Ludzie w zasadzie normalni&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2. Łachmaniarze&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3. Kurwy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4. Poulisz bojfrents.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jako, że o ludziach w zasadzie normalnych nic ciekawego napisać nie można zajmę się na początek łachmaniarzami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Są to osobnicy nie przykładający wagi do swojego wyglądu, lub poszukujący bezskutecznie inspiracji w centrach handlowych - między innymi w nowo otwartym "tanie ubrania", "biedronka" czy popularny "śmietnik" w sieci sklepów z charakterystycznym ptaszkiem. Grupa ta jest dosyć liczna i w sposób charakterystyczny nadaje naszemu miastu wiejskich rumieńców. Łachmaniarze są w zasadzie ludźmi dosyć miłymi. Ot po prostu są przetrwalnikiem ruralności na miejskim gruncie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kurwy to barwna grupa młodych panienek z rodowodem wywodzącym się od łachmaniarzy. Osobnikom tego gatunku radość przynosi pokazywanie w nadmiernej ilości swojego ciała. Ubrania takich panien przypominają zminimalizowane wersje wieczorowych sukien. Mają one na celu wystawienie na widok publiczny tyłka, uda (nie zawsze chudego) oraz wszelakiej maści i typu cyca. Ponadto nieodzownym elementem jest frencz na nogach oraz tipsy w kolorze łowickiego stroju ludowego (stąd przypuszczenie odnośnie pochodzenia). Grupa ta jest zaczepna, krzykliwa i wielce obrażona. Mina kota srającego na pustyni nie schodzi z twarzy przedstawicielek tego gatunku. Także da się zauważyć tendencję do noszenia zbyt małego obuwia - to prawdopodobnie ma na celu asekurację w myśl powiedzenia "Dobrze jest czuć grunt pod nogami". W tym przypadku przynajmniej palce dotykają ziemi. Kolejną charakterystyczną cechą kurew jest podlaski blond. Kolor włosów ni to siwy, ni to pszeniczny. Muszę przyznać - znak rozpoznawczy ziemi podlaskiej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poulisz bojfrents to znakomita większość białostockich byczków. To kolesie z pazurem, czasem brudnym zresztą. Są to ostoje męskości, w siatkowych podkoszulkach, w tym jakże zniewieściałym świecie nowoczesnych i zadbanych mężczyzn. Szczególnie w porze letniej, poulisz bojfrents okupują uliczne pijalnie piwa, są stałymi bywalcami najlepszych budek z kebabem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie zawsze są to kolesie z brudnymi nogami. Co to to nie. Czasem zakładają skarpety, a wtedy o ich pochodzeniu może świadczyć tylko zapach wydobywający się spod pachy - nierzadko zresztą zagłuszony litrem tanich perfum. Do tego koniecznie postawa noszącego telewizory lub jak inni mawiają pacjenta z wrzodami pod pachą oraz w kroczu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ot taki barwny światek, który kwitnie gdzieś obok nas.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zauważacie czasem?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-4507763887103839536?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/4507763887103839536/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/08/wzwodzacy-biaystok.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/4507763887103839536'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/4507763887103839536'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/08/wzwodzacy-biaystok.html' title='Wzwodzący Białystok'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-2801185635328387202</id><published>2010-06-15T11:01:00.000+02:00</published><updated>2010-06-15T11:01:28.089+02:00</updated><title type='text'>Wyższa półka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatnio wracając z wycieczki do lasu, zajechaliśmy na "domowy" obiad w małym miasteczku nieopodal. Podawane tam specjały, chwalone przez wielu znajomych, okazały się istotnie smaczne. Umiejscowienie na skraju Puszczy Knyszyńskiej dodatkowo nadaje atrakcyjności temu miejscu. Sama "restauracja" sprawia dobre wrażenie. Obszerny dom, w którym zimą można zjeść obiad przy prawdziwie domowym stole, na lato otwarty ogródek z ławami.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Usiedliśmy w ogródku. Obok nas jacyś pięćdziesięciolatkowie. On z wyglądu podobny zupełnie do nikogo. Ona wystrojona. Obwieszona jak choinka tandetą, ale z wielkim mniemaniem o własnym smaku. Paniusia rozmawiała dosyć głośno, dając wyraz krytyki wszystkiemu co miała w zasięgu swojego wzroku. Najpierw skrytykowała kuchnię, która jej zdaniem nie umie gotować. Na potwierdzenie swoich słów przytoczyła opowieść jak to w jednym z białostockich sklepów zakupiła kartacze pochodzące właśnie z tego miejsca. W domu odkryła, że są one ohydne i już nigdy więcej ich nie zje. Jedząc zamówiony przez siebie obiad stwiedziła, że to nie są jej smaki, że to nie jest kuchnia domowa, co więcej - "to nie są smaki mojego domu". Jej partner trafnie zauważył, że "to nie jest twój dom, tylko restauracja" i dyskusja zamarła.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za chwilę jednak paniusia przypomniała sobie, iż jej współtowarzysz ma jakieś spotkanie i zaczęła drążyć okoliczności, czyli kto z kim i po co. Dyskusja była na tyle ciekawa, iż przytoczę w postaci cytatu:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"A jaki on ma status?"&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Pracownika"&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"I co, on się nie ma z kim spotykać? Z tobą musi? Co ty nie masz z kim się spotykać? Ty musisz wybierać sobie ludzi z wyższej półki. Ja to mam znajomych tylko kierowników i dyrektorów, bo z nimi można zyskać coś, a z tym gównem to tylko stracić. Ty się musisz nauczyć z kim się warto spotykać"&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potem nastąpiło przełknięcie kęsa i dalej:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Wiesz, ten zegarek to nie ma grama stali, to nie jest zegarek, w którym ma prawo być stal, to jest dobry zegarek, to zegarek z wyższej półki. Ja nie noszę stalowych zegarków... A co to za spotkanie jest w ogóle? Skoro to nie jest zawodowe ani żadne firmowe, to co to jest za spotkanie, w jakim celu to ma być?"&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ta gadanina mogłaby zdenerwować nawet nieboszczyka, ale pan zastosował nie lada zabieg aby zamknąć owej "damie" usta i ze stoickim spokojem odpowiedział "Sex party".&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-2801185635328387202?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/2801185635328387202/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/06/wyzsza-poka.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/2801185635328387202'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/2801185635328387202'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/06/wyzsza-poka.html' title='Wyższa półka'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-6902626372858472288</id><published>2010-06-14T12:03:00.000+02:00</published><updated>2010-06-14T12:03:09.519+02:00</updated><title type='text'>Epikryza</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przypadek kliniczny w mojej pracy wciąż się rozwija. Zdaje się wszyscy żyją w błogiej nieświadomości istnienia świata zewnętrznego. Na froncie profesorsko - asystenckim nie ma tarć, nic nie wrze. Wszystko zgodnie z planem cichej ofensywy z siurprizą na samym końcu. Czy siatka konspiracyjna działa, tego nie wiem. Miejmy nadzieję, że do przedwczesnego zdemaskowania planów nie dojdzie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na froncie asystencko - asystenckim, a w zasadzie przyjacielsko - zawodowym istotne zmiany. Dowództwo zaobserwowało zmowę milczenia w kierunku mojej osoby. Chodzi o sprawę niejakiego Putry oraz Kaczyńskiego, tragicznie zmarłych w katastrofie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od tamtego czasu obiekt przyjacielski nie wykazuje chęci porozumienia. Co więcej, przeszedłszy na stronę wroga rzuca kłody pod nogi. Siatka konspiracyjna zagrożona.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak naprawdę nie wiadomo o co poszło, ale koleżanka zamilkła. Co więcej, niedawno podsłuchawszy jakąś rozmowę na korytarzu, która oczywiście nie dotyczyła jej świętej osoby, wpadła i wyrzygała swoje emocje wprost na mnie i na koleżankę. Zupełnie niepotrzebnie, bo przecież ja się nie przejmę takimi pierdołami.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-6902626372858472288?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/6902626372858472288/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/06/epikryza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/6902626372858472288'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/6902626372858472288'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/06/epikryza.html' title='Epikryza'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-4083942285546363547</id><published>2010-05-04T08:35:00.000+02:00</published><updated>2010-05-04T08:35:27.450+02:00</updated><title type='text'>Sportowo</title><content type='html'>Chroniczny brak czasu oraz lenistwo spowodowało, że dawno mnie tu nie było, a przecież życie nie stanęło. Życie płynęło dalej i nie powiem, aby w jakiś sposób było ubogie w wydarzenia.&lt;br /&gt;OStatnie tygodnie to trening oraz kontuzja, która na tydzień przed zawodami (17.04) postawiła mój start pod znakiem zapytania. W między czasie katastrofa prezydenckiego samolotu spowodowała przełożenie zawodów o kolejne dwa tygodnie. To był wystarczający czas na rehabilitację i zakończenie przygotowań do startu.&lt;br /&gt;W pełni sił stanąłem więc 1 maja (jako przodownik pracy rzecz jasna) na starcie II Biegu dookoła ZOO. Biegło się całkiem nieźle, szczególnie, że kibicowała mi żona oraz kolega, co dodatkowo napędzało sił. Tuż przed metą dostałem wielkiego napędu i tułów nie nadążał za nogami. Jak na debiut startowy uzyskałem całkiem dobry czas 52.44 (10 km).&lt;br /&gt;Na mecie ogromne emocje, jakoś to z człowieka wychodzi nie wiadomo dlaczego. Teraz już rozumiem dlaczego sportowcy na mecie płaczą - to nie jest zmęczenie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-4083942285546363547?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/4083942285546363547/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/05/sportowo.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/4083942285546363547'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/4083942285546363547'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/05/sportowo.html' title='Sportowo'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-8077556563987803256</id><published>2010-04-07T11:04:00.000+02:00</published><updated>2010-04-07T11:04:32.284+02:00</updated><title type='text'>Deszczyk</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszyscy, łącznie z moją żoną, pytają mnie po co właściwie zacząłem biegać. Rękę dam sobie uciąć, że w między czasie odbywały się zakłady o to, ile wytrzymam. Jak dotąd całkiem mi się podoba. Bieganie jest przyjemnością niewytłumaczalną. Wychodzisz z domu, rozciągasz się, patrzą na ciebie jak na idiotę. Potem biegniesz, po paru kilometrach czujesz, że mięśnie już trochę bolą. Nie oszukujmy się jest to całkiem spory wysiłek. Mimo tego biegniesz dalej, co więcej, dostajesz takiego napędu, że zaczynasz się uśmiechać. W zasadzie biegam dla tego "haju", bo dokładnie wiem kiedy nadejdzie i jest to uczucie wszechogarniające. Taki biegowy orgazm.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czas, który przeznaczam na bieganie, nie jest czasem zmarnowanym. Okazuje się, że w czasie biegu można: myśleć, układać scenariusze, odgrywać scenki - jednym słowem jest to czas bardzo produktywny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale dziś nie o tym. Mam pewną fobię - nie lubię być w mokrych rzeczach. Może inaczej, czuję się bardzo, ale to bardzo niedobrze jeśli zostanę zmuszony np. przez aurę, do przejścia choćby kawałka drogi w mokrych spodniach. Gorszą rzeczą, jest wpakowanie się do taksówki w zmoczonym ubraniu. Stres nie do przeżycia. Mimo to, że wczoraj padał deszcz, postanowiłem biegać. Zrobiłem 8 km i muszę przyznać, że deszcz miałem w dupie (literanie i metaforycznie). Jakoś mi to nie przeszkadzało. Wynika z tego, że bieganie nie tylko daje czas na przemyślenia, ale leczy też z lęków.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za 10 dni zawody. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-8077556563987803256?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/8077556563987803256/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/04/deszczyk.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/8077556563987803256'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/8077556563987803256'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/04/deszczyk.html' title='Deszczyk'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-1572406362432173845</id><published>2010-03-24T23:16:00.000+01:00</published><updated>2010-03-24T23:16:44.998+01:00</updated><title type='text'>Lodzik</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wieczór już był całkiem zaawansowany, kiedy wbiegałem główną alejką do parku Zwierzynieckiego. Pustka jak po wybuchu bomby atomowej. Mimo tego spostrzegłem w oddali jakiś człekopodobny kształt. Pierwsza myśl - zaraz dadzą w ryja, ale biegnę dalej. Zbliżając się widziałem już, że to chłopięca postać stojąca przy ławce - zadziwiająco - przodem do ławki. Wszystko okazało się jasne gdy podbiegłem bliżej. Chłopiec owszem stał przodem do ławki ale nie bez powodu. Na ławeczce siedziało dziewczę, które przeobraziwszy się w parkowego potwora z aparatem liżąco-ssącym robiło chłopcu dobrze. Wprost pod latarnią. Moja pierwsza myśl - sodomia. Dopiero potem i to ze znacznym trudem wytłumaczyłem sobie, że się starzeję, bo przecież nie ma nic złego w robieniu lodzika w parku. Po to jest park, aby się relaksować i oddawać przyjemnym chwilom.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-1572406362432173845?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/1572406362432173845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/03/lodzik.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/1572406362432173845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/1572406362432173845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/03/lodzik.html' title='Lodzik'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-6323456176622148180</id><published>2010-03-04T16:46:00.000+01:00</published><updated>2010-03-04T16:46:56.850+01:00</updated><title type='text'>Grzecznie pytam</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam ostatnio wrażenie, mam nadzieję mylne, że ludzie schamieli. Niestety. Standardowo na mojej twarzy gości uśmiech, nawet gdy jest ciężki dzień. Witam każdego wchodzącego pacjenta, żegnam gdy opuszcza aptekę. Niestety większość ma minę kota srającego na pustyni, a gdy słyszą "dzień dobry" robią minę jakoby połykali kupę słonia. O co chodzi?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja rozumiem, że człowiek wkracza do apteki z problemem, z bólem ciała i duszy. Wtórując Krzysztofowi Kononowiczowi - po to jestem ja, po to ja jestem!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chętnie wysłucham, pocieszę, poradzę, przeciwdziała, złagodzę ... taką mam bowiem pracę. Chciałbym w zamian jedynie odrobinę kultury. Czy to tak dużo?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-6323456176622148180?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/6323456176622148180/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/03/grzecznie-pytam.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/6323456176622148180'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/6323456176622148180'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/03/grzecznie-pytam.html' title='Grzecznie pytam'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-7177693826673279973</id><published>2010-03-01T13:06:00.000+01:00</published><updated>2010-03-01T13:06:08.265+01:00</updated><title type='text'>Bańka mydlana</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyobraźcie sobie - świat pod kopułą, w środku przemieszczające się ludziki, biegające w każdą stronę. Od lat krąży legenda, że kto wyjdzie spod kopuły tego dotknie straszliwa kara. Umrze on w męczarniach, a jego ciało zostanie zbezczeszczone na wietrze zapomnienia. Pradawne przekazy mówią bowiem, że poza kopułą jest przerażająca próżnia, która niszczy wszystko i wszystkich. Ot zwyczajnie - nie ma tam nic.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem jednym z tych człowieczków przemieszczających się w tłumie. Niestety czas temu jakiś odkryłem, że kopuła jest tylko bańką mydlaną, pod którą istnieje nieinstniejący (ten zlepek jest tu nieprzypadkowy) świat. Coś na podobieństwo Imaginarium doktora Parnasussa. Z tą jednak różnicą, że doktorzy (a jest ich wielu) mają swoje własne imaginaria, które w nieodgadniony dla myśli ludzkiej sposób łączą się ze sobą, tworząc iście paradoksalne światy. Co więcej, część doktorów mianowała się profesorami i ich zadaniem jest pompowanie bańki do niewyobrażalnych wręcz rozmiarów - na chwałę czegoś - bo w sumie chyba nikt jeszcze nie odważył się zapytać czego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak więc odkryłem tajne przejście. Taką norkę, przez którą można przejść na drugą stronę bańki i zobaczyć, że tam też jest czym oddychać. Od razu widzę analogię do podziemnego świata wykreowanego w Seksmisji - kiście się tam i nie wzbudzajcie konfliktów.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Tak więc ludziki chodzą po jasno wyznaczonych trasach, czasem się ze sobą zderzają - zupełnie zresztą nieprzypadkowo, gdyż wszystko to jest odgórnie zaplanowane i przemyślane. Ale co jest kluczowe dla świata bańki mydlanej to - to, że ludziki owe zgłębiają tajemną wiedzę dotyczącą tabelek i istniejących w nich cyferek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jako renegat, banita oraz znany buntownik roboczo nazywam te twory gównotabelkami, a sport którym zajmują się na co dzień ludziki gównotabelarstwem, potocznie zaś nazywany przez populację podbańkową NAUKĄ.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z ekonomicznego punktu widzenia, jest to sport bardzo kosztowny i ekonomiczny zarazem. Otóż koszt prowadzenia gry w gównotabelarstwo jest bardzo duży, ale gracze nie ponoszą żadnych opłat - za wszystko płaci lud, którego nie ma - czyli ten, który odkryłem po drugiej stronie bańki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czemu ma służyć owa gra? Cóż, w cywilizacjach rozwiniętych, czyli takich gdzie nie nadmuchuje się baniek, a światy naukowe i nienaukowe ze sobą żyją w symbiozie, służy to rozwojowi i przyszłości. Dzięki temu możemy jeździć samochodem, latać samolotem, przeciwdziałać chorobom etc.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W naszym świecie, gdzie okropny lud zewnętrzny nie istnieje (jedynie udaje, że istnieje, bo zapewne jest lustrzanym odbiciem bańki w próżni - a skoro bańka jest sferą to odbicie jest zniekształcone) ludzie, a w zasadzie nadludzie, tworzą gównotabelki, z których tworzą tak zwane publikacje. I na tym koniec. Nędzny artykulik, za który są wynagradzani wirtualnymi punktami. Do dziś dnia nie doszedłem do tego, jak owe wirtualne punkciki nazywane Imact Factor przełożą się na rozwój naszego kraju, ale to chyba nie jest ważne. Takie mam wrażenie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podjąłem decyzję o ucieczce do złego świata, ale napotkałem życzliwych ludzi na swojej drodze, którzy bezustannie doradzają mi zmianę decyzji i upewniają w tym, że poza Pałacem Branickich nic dobrego mnie nie czeka, bo pradawni bogowie szykują mi zemstę na wietrze zapomnienia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ot sobie mózgi wyprali. Jednakże biorąc ich zadanie pod uwagę postanowiłem na koniec wyprawić bal - ale nie będzie pizzy.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-7177693826673279973?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/7177693826673279973/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/03/banka-mydlana.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/7177693826673279973'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/7177693826673279973'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/03/banka-mydlana.html' title='Bańka mydlana'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-6281335640885309734</id><published>2010-02-06T12:19:00.001+01:00</published><updated>2010-02-06T12:46:44.888+01:00</updated><title type='text'>Wesele</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Przygotowania jak wiecie rozpoczęły się już wcześniej. Dużo wcześniej. Tak więc były składki, zakupy i lista z pizzą. No może nie tylko z pizzą, bo trzeba dodatkowo było określić napój i sos. Pełna kulturka, jak mawiał pewien pan Zdziszek z okolic Młynowej. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;W wielkim dniu, dniu inauguracyjnym w pracy wrzało jak w ulu. Każdy latał podniecony, bo to już, za chwilę, tuż tuż. Mimo braku pizzy można było poczuć jej zapach, a zapewne niektóre osoby czuły już jej smak od tygodnia.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Tego dnia przyszedłem nieco później. Zostałem przymuszony do podpisania listu gratulacyjnego - przy czym poinformowano mnie aby nie stawiał nie daj Bóg dużych liter, ani nie pisał pod kątem, bo szef lubi jak jest równo. W tym momencie zacząłem zastanawiać się czy kolistość pizzy zostanie zmierzona, a wszelkie odbiegające od wzorca egzemplarze zostaną zwrócone.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;W sali, w której zazwyczaj odbywają się inne zajęcia niż bankiety zapanował ruch. Na stołach pojawiły się obok serwetek, równie eleganckie plastikowe talerzyki oraz sztućce. Wniesiono ciasto przypominające tort, który przeleżał u kogoś w lodówce od ostatnich urodzin. Brakowało tylko stawiającego - zapewne zaplanował spektakularne wejście. No cóż, za dużo się naoglądał Sweet Sixteen.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Wejście się odbyło bez fajerwerków. Było przemówienie. Było bałwochwalstwo. Było chujowo, że tak literacko sobie powiem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Potem wniesiono dary i znów historia się powtórzyła. Jednym słowem blah blah blah. W chwilę później wniesiono sosy - jak mniemam w tym czasie pizza była poddawana pomiarom i procesowi standaryzacji, a wszelkie zagniecenia na pudełkach były starannie wygładzane.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Zamiast pizzy pojawił się herald z listą, z której wyczytywał kto i co zamówił. Trzeba było podnieść ręce i łapać przesyłkę. Bankiet dziękczynny kurwa jego mać.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;W toku pałaszowania dowiedzieliśmy się, że w tejże sali, sto pięćdziesiąt lat temu (no może trochę przesadzam) odbyło się wesele ówczesnej pracownicy. Było głośno, było morze wódki, było w porzo. W czasie rzeczonego wesela, niegdysiejszy szef wstał, namalował na tablicy 6 kół (jak mniemam niedbale) i zarządził konkurs. Kto celniej trafi talerzem lub czym popadnie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Myślałem, że to zachęta do dobrej zabawy. Nic bardziej mylnego. Dalej było drętwo i do tego leniwie, bo wszyscy się obżarli jak świniaki. Potem jeszcze przez następnych 8 godzin bolał mnie brzuch, takie to wszystko pyszne było.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Teraz czuję się już świetnie, piszę w różnych kierunkach i generalnie robię co mi się podoba.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Pozdrawiam,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-6281335640885309734?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/6281335640885309734/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/02/wesele.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/6281335640885309734'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/6281335640885309734'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/02/wesele.html' title='Wesele'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-3447761572894339759</id><published>2010-02-04T22:38:00.002+01:00</published><updated>2010-02-04T22:38:35.844+01:00</updated><title type='text'>More to come</title><content type='html'>Pewnie przebieracie nóżkami i z niecieprliwością czekacie na sprawozdanie z osławionej imprezy. Będzie niedługo, a w nim dowiecie się o odczytywaniu listy, o tym dlaczego na Bornholmie nie odśnieżają, oraz poznacie tajemnicę pewnego wesela.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-3447761572894339759?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/3447761572894339759/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/02/more-to-come.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/3447761572894339759'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/3447761572894339759'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/02/more-to-come.html' title='More to come'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-1087364860991507254</id><published>2010-02-03T18:45:00.001+01:00</published><updated>2010-02-03T21:31:07.079+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Jasny wieczór roku 1970 nie był czymś niezwykłym. Przynajmniej nie tam. Pachniało pieniędzmi, wszystko pływało w blasku neonów. Przechadzaliśmy się ulicą pełną dziwek, oszustów i naiwniaków, którzy postanowili znaleźć autostradę do sukcesu. Podobno można się na niej przejechać bez ograniczeń i to w obie strony. Tak mówił Joe. W sumie pewnie wiedział co mówi. Jego mały wózek, z którego sprzedawał hod dogi już dawno stał się restauracją, gdzie od lat spotykali się najwięksi - bo Joe potrafił zaskoczyć. Robił to z taką pasją, że nie sposób było nie zauważyć. W każdym razie w życiu widział niejedno. Można powiedzieć - był stąd.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Lekki pustynny wiaterek rozwiewał nam włosy, czas leciał nieubłaganie. Lada moment się spóźnimy. Mieliśmy być przed czasem, ale ona jak zawsze musiała przymierzać trzy sukienki. W końcu wybrała tą niebieską w duże grochy. Istotnie pięknie w niej wyglądała. Zawsze kiedy miała ją na sobie przypominała nimfę, która obleczona morską wodą, z połyskującymi promieniami słońca przechadza się po plaży. A może to była Candice ... nie ważne. Było jej pięknie i już.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Weszliśmy głównym wejściem. Przepych i tandeta. Tak mógłbym skomentować Hotel International. Zresztą jak wszystko tu w Las Vegas. Plastikowe marzenia, jak mawialiśmy z kumplami przy szkockiej. Choć ten plastik świetnie się sprzedawał i idę o zakład, że przez najbliższe pięćdziesiąt lat nic się nie zmieni.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Miałem niewyobrażalne wrażenie tłumu, który chaotycznie poruszał się korytarzem. Wśród stołów do gry trudno było rozpoznać jakąkolwiek twarz. Zrzuciłem marynarkę, wziąłem ją ponownie za rękę. Ach, aksamitna skóra i to bijące od niej ciepło.&lt;br /&gt;Podszedł do nas Jeff i zaproponował krótszą drogę. Och jak to ułatwi nam przebrnięcie przez ten tłum. Tak, to dobre rozwiązanie, szczególnie, że nasz stolik jest zaraz tuż obok sceny.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Już z oddali widziałem czekającego w wiaderku szampana. Co to będzie za wieczór!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Usiedliśmy, cali w napięciu. Zatopiłem swój wzrok w jej pięknych ogromnych oczach. Widziałem w nich całe nasze życie. Spacery nad brzegiem oceanu, &amp;nbsp;nasz pierwszy pocałunek w Central Parku, na oczach rozbawionych dzieciaków. Dzisiaj chcę jej wreszcie wyznać to co czuję. Za długo już się zastanawiałem. Nie ma na co czekać. Tyle jest do stracenia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Poczułem nagłe szturchnięcie. Ach więc to już!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=b2bNHjWFwzA"&gt;Ladies and genlemen. Madame et messieus. Oto na scenę International wkracza Król"&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-1087364860991507254?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/1087364860991507254/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/02/jasny-wieczor-roku-1970-nie-by-czyms.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/1087364860991507254'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/1087364860991507254'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/02/jasny-wieczor-roku-1970-nie-by-czyms.html' title=''/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-8355317254616840317</id><published>2010-01-23T13:29:00.000+01:00</published><updated>2010-01-23T13:29:30.000+01:00</updated><title type='text'>na starych śmieciach</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Człowiek jest jak wino, względnie jak ser francuski - dojrzewa, a im bardziej tym jest lepszy. Odnoszę to dzisiaj do swojej jakże skromnej :) osoby.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wróciłem do zawodu. ardzo długo zastanawiałem się czy warto. Czy wciąż zdołam udźwignąć brzemie "polskiego aptekarza". Zdołałem. Co więcej, po tych kilku latach nieobecności na arenie muszę przyznać, że jest to coś co nie tylko umiem, ale i lubię robić. Z jednym może wyjątkiem - nie jestem aptekarzem - jestem farmaceutą. A w moim przekonaniu ta prosta zamiana słów zmienia wiele. Bo farmaceuta ma wszechstronne spojrzenie, aptekarz niestety nie, bo ogranicza się tylko do apteki.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Taki mały niuans zawodowy, którego prawidłowości odkrywam co dnia w kontaktach z pacjentem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie będę mówił, że jest tak jak chciałbym aby było. Jest całkiem niedoskonale, ale sam fakt, że już z góry o tym wiem jest zbawczy. Dlaczego? Otóż dlatego, że nic złego nie jest w stanie mnie zaskoczyć, a to bardzo pomaga w pracy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj wpadłem na pomysł aby wzorem angielskich farmaceutów stworzyć sobie w pracy coś w rodzaju uniformu. Tak więc od dzisiaj pracuję w spodniach na kancik, koszuli i krawacie. Co to daje? Ludziom poczucie profesjonalizmu, a mnie poczucie tego, że jestem w pracy. Zdejmuję swój strój, wskakuję w dresik i wychodzę z apteki. Jestem poza pracą - nawet outfitowo. Nic mnie z nią nie łączy i jestem wolny.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pozdrawiam,&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-8355317254616840317?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/8355317254616840317/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/01/na-starych-smieciach.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/8355317254616840317'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/8355317254616840317'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/01/na-starych-smieciach.html' title='na starych śmieciach'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-1053619886368338658</id><published>2010-01-22T10:22:00.000+01:00</published><updated>2010-01-22T10:22:32.526+01:00</updated><title type='text'>przez kurhany spopielałe</title><content type='html'>Nie ma to jak zacząć dobry dzień. Dobry znaczy lepszy od poprzednich. Po paru atakach beznadziejności, bezsensowności otaczającego świata - a w zasadzie otaczającego miasta, wracam do żywych. &lt;br /&gt;Kawa - koniecznie parzona 25 sekund, Elvis i słońce. Bo kawy bez słońca nie ma i być nie może.&lt;br /&gt;Kawa nieodzownie kojarzy mi się ze słońcem.&lt;br /&gt;Kiedyś stworzyłem sobie coś na kształt teorii - pijam kawę tylko w okresie letnim. Nieczęsto zdarza mi się spożywać ten cudowny napar zimą lub jesienią - musi świecić słońce inaczej czar pryska.&lt;br /&gt;Dzięki temu w pochmurny dzień, dochodzący do mnie zapach kawy rozpala iskierkę słońca gdzieś w duszy i raduje mimo wszechobecnej beznadziei.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam słonecznie,&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-1053619886368338658?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/1053619886368338658/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/01/przez-kurhany-spopielae.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/1053619886368338658'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/1053619886368338658'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/01/przez-kurhany-spopielae.html' title='przez kurhany spopielałe'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-9056263366818461725</id><published>2010-01-19T14:09:00.000+01:00</published><updated>2010-01-19T14:09:32.616+01:00</updated><title type='text'>rozmowy dokończone</title><content type='html'>W.: a co u Pana Dochtora?&lt;br /&gt;Ja: wszystko dobrze&lt;br /&gt;W.: mów co u Ciebie !! ?&lt;br /&gt;Ja: pysznie&lt;br /&gt;W.: tzn ?&lt;br /&gt;Ja: wszystko wspaniale&lt;br /&gt;W.: ale cos konkretniej, wiem ze jestes mistrzem ogolnikowego kamuflażu&lt;br /&gt;Ja: żyję, pracuje - pracuje w zasadzie dla fanu,bo nic nie musze. jestem wolny&lt;br /&gt;W.: aha. jak to wolny ?&lt;br /&gt;Ja: robię to co mi sie podoba&lt;br /&gt;W.: nie ma zawodowych zaleznosci ?&lt;br /&gt;Ja: no wolny, nikt mnie nie zmusi do niczego, bo sie moge wypiac&lt;br /&gt;W.: no tak&lt;br /&gt;Ja: zawodowe zaleznosci to siatka, w ktora wpadaja ci co musza, ci ktorzy zdaja sobie sprawe z tego co tak naprawde jest w zyciu wazne staja na pozycji zwyciezcy&lt;br /&gt;W.: a wiesz co ... ? czego Ci zyczyc w zblizajacym sie Nowym Roku ?&lt;br /&gt;Ja: niczego, na wszystko pracujemy sobie sami&lt;br /&gt;W.: hmmm :/&lt;br /&gt;Ja: wiec wiekszosc tych zyczeń to tylko pobożne konwenanse&lt;br /&gt;W.: no dobra to niezycze Ci niczego w Nowym 2010 roku :)&lt;br /&gt;Ja: dziękuję, bądzmy realistami &lt;br /&gt;W.: ale to ciekawe co powiedziales&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-9056263366818461725?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/9056263366818461725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/01/rozmowy-dokonczone.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/9056263366818461725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/9056263366818461725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/01/rozmowy-dokonczone.html' title='rozmowy dokończone'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-6916224132677008447</id><published>2010-01-15T13:03:00.000+01:00</published><updated>2010-01-15T13:03:32.701+01:00</updated><title type='text'>Cyrk na kółkach</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cyrk na kółkach dosłownie i w przenośni. Okazuje się, że w mojej pracy - tudzież w jej obrębie, nie można się nudzić. Jest śmiesznie, jest komicznie, jest tragicznie. Nie ma to jak wykształcony człowiek, któremu czasem odpala jego pierwotna, jaskiniowa natura. Czytaj - buractwo.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podążałem równym krokiem na parking.&amp;nbsp; Dzień jak co dzień - zaśnieżone, ledwo przejezdne uliczki, spieszący się ludzie. Studenci leniwie przechadzający się od budynku do budynku. Ledwie żywi, zmęczeni dniem wczorajszym, sterroryzowani dniem dzisiejszym. Jednym słowem, żadne znaki na niebie i ziemi nie wskazywały na to, że za chwilę umrę ze śmiechu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na rogu stał samochód z powiewającą na mroźnym wietrze karteczką zatkniętą za wycieraczkę. Nic niebywałego, ale karteczka mnie zaintrygowała. Podszedłem bliżej i przeczytałem:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"&lt;i&gt;Do pieprzonego kutasa!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Drogie dziecko, jeszcze raz zaparkujesz tutaj swój samochód, to pół godziny które spędziłam tutaj aby wyjechać ze swojego miejsca parkingowego, spędzisz u blacharza."&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czyż nie cudowne? Szkoda tylko, że nie było podpisu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Swoją drogą kiedyś znalazłem coś podobnego za wycieraczką swojego samochodu. Z tego co pamiętam była to treść następująca:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"&lt;i&gt;Słuchaj kutasie, parkuję tutaj swój samochód od 25 lat i nie będę parkował nigdzie indziej. Dr hab. XXX"&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak więc mówię otwarcie - tytuły i dyplomy nie wystarczą, aby uchodzić za kulturalnego człowieka.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-6916224132677008447?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/6916224132677008447/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/01/cyrk-na-kokach.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/6916224132677008447'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/6916224132677008447'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/01/cyrk-na-kokach.html' title='Cyrk na kółkach'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-8025381255559624370</id><published>2010-01-14T12:14:00.001+01:00</published><updated>2010-01-14T12:18:21.812+01:00</updated><title type='text'>Event</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podejrzewam, że część osób mnie i tak nie zrozumie, ale spróbuję opowiedzieć tę historię.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Całkiem niedawno, przekraczając próg mojego przewspaniałego miejsca pracy (o tak - przewspaniałego!), zostałem poinformowany o wydarzeniu wielkiej rangi. Otóż nasz Szef odbiera jakąś niewiarygodnie ważną nagrodę z rąk premiera. Swoją drogą szkoda, że nie prezydenta, bo wzrostem by się spasowali, że tak powiem akurat. Z innej strony, zadziwiające jest to jak wielkie ego mają niscy wzrostem. :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W każdym razie zostałem oficjalnie poinformowany. Wspaniale, nagrody, bankiety, laury - to wszystko profesorowie lubią najbardziej. Coś przecież trzeba robić w życiu, aby wywiązać się z obowiązków wynikających z czasu pracy. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Jest nagroda jest zabawa" usłyszałem od koleżanki - szef pierwszy raz od 20-tu lat zaprasza wszystkich pracowników do "knajpy". Oh ho ho! To rzeczywiście było zdziwienie, ale i lekki dyskomfort - do restauracji bowiem lubię chodzić z ludzmi, których lubię i szanuję. Wizyta w restauracji jest wszak nie tylko związana z jedzeniem, ale także z dobrze spędzonym czasem, miłą pogawędką - jest przyjemnością samą w sobie. Jednakże, skoro trzeba to pójdę. I tu rozpoczyna się historia!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.junkfoodnews.net/Brooklyn%20Style%20Pizza-712w.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="100" src="http://www.junkfoodnews.net/Brooklyn%20Style%20Pizza-712w.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Za godzinę miałem dowiedzieć się, że owa restauracja to niewielka pizzeria, w której bywam co najmniej raz w tygodniu. Czar prysł. To znaczy nie prysł, bo nie robiłem sobie żadnych nadziei, ale więcej miało się wydarzyć wkrótce. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Następnego dnia pojawiła się lista, na którą należało wpisać nazwę zamawianej pizzy oraz wybrany napój (a event ma się odbyć za 2 tygodnie). Widać trzeba wszystko skalkulować, oszacować, by móc w razie czego odwołać, gdyby nie daj boże okazało się za drogo.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najśmieszniejsze, że ja naprawdę byłem naiwny. W każdym razie przymusowo wpisując się na listę zacząłem rozmawiać z panią sekretarką o napojach i okazało się, że napoje będą do pizzy gratis - tak zostało wynegocjowane. Potem wyszło na jaw, że impreza nie odbędzie się w lokalu ale w miejscu pracy, a do każdej dużej pizzy litr coli gratis. Zostałem zabity na sam koniec - wszystko musi odbyć się o 13, tak więc nie należy nic planować na ten dzień, bowiem do godziny 14 są happy hours i 15% zniżki.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z mojego punku widzenia, takie imprezy nie mają racji bytu. Zamiast pizzy wartej parę złotych, na którą i tak mnie stać, wolałbym aby okazano mi należny szacunek na co dzień.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W każdym razie jestem w mniejszości, w zasadzie jest sam. Reszta pracowników tak się podjarała, że o niczym innym nie rozmawia. Przerzucają się nazwami, dodaktami, smakami. Jak niewiele trzeba aby zniewolić człowieka. Wystarczy odrobina mąki, wody, drożdży i trochę innych składników.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ave!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-8025381255559624370?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/8025381255559624370/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/01/event.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/8025381255559624370'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/8025381255559624370'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/01/event.html' title='Event'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-5135495761243759679</id><published>2010-01-04T12:47:00.000+01:00</published><updated>2010-01-04T12:47:24.930+01:00</updated><title type='text'>Siup</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nowy rok, chwiejny krok. Tak większość ludzi może powiedzieć - ale nie ja! O nie nie! W nowy rok wszedłem gładko. Można by rzec, wkroczyłem z pełną świadomością, bez zbędnych ruchów wskazujących na zaraz chcącego się wyrwać pawia. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Okazuje się, że dużo by mówić i wiele pisać, ale czasu - mimo nowego licznika - brak! Oj brak.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Myślę sobie tak - jeśli nie napiszę, to można będzie mnie wychłostać i wystawić boso na mróz. A potem już możecie mnie bić i mówić do mnie po niemiecku. O ja!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dobra, koniec żartów. W nowym roku chciałbym opisać historię Niklasa i Pauliny widzianą moimi oczami. Na pewno będzie się różnić od oryginału, ale taki jest zamysł autora. Być może nawet zmienię imiona, żeby nie można było rozpoznać o kogo chodzi :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W Nowym roku życzę sobie częstych i obfitych wizyt, a wam, którzy patrzycie w ekran życzę wiele cierpliwości i nade wszystko mało kontaktu z nieszczerością i kłamstwem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pozdrawiam,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-5135495761243759679?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/5135495761243759679/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/01/siup.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/5135495761243759679'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/5135495761243759679'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2010/01/siup.html' title='Siup'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-1497043834431343124</id><published>2009-12-18T15:20:00.002+01:00</published><updated>2009-12-18T15:20:51.791+01:00</updated><title type='text'>Rogaliki greckie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_Sp25td6e4yU/SyuPsTTVgtI/AAAAAAAAATg/bEQMBOxNm5g/s1600-h/rogaliki.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/_Sp25td6e4yU/SyuPsTTVgtI/AAAAAAAAATg/bEQMBOxNm5g/s200/rogaliki.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Dzisiaj mnie naszło jak tajfun. Powiem tylko parę słów - orzechy laskowe, migdały, cynamon, goździki i miód. Cudo.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-1497043834431343124?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/1497043834431343124/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2009/12/rogaliki-greckie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/1497043834431343124'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/1497043834431343124'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2009/12/rogaliki-greckie.html' title='Rogaliki greckie'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_Sp25td6e4yU/SyuPsTTVgtI/AAAAAAAAATg/bEQMBOxNm5g/s72-c/rogaliki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-6607368814204373856</id><published>2009-12-17T12:29:00.001+01:00</published><updated>2009-12-17T15:05:42.476+01:00</updated><title type='text'>Tarta tatin</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_Sp25td6e4yU/Syo6kZ8kAUI/AAAAAAAAATY/41y5i6U0aug/s1600-h/DSC_0125.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_Sp25td6e4yU/Syo6kZ8kAUI/AAAAAAAAATY/41y5i6U0aug/s200/DSC_0125.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;Straszna zima nas dopadła. Marzyłem, że to się nie stanie tak szybko, ale z drugiej strony radość psa biegającego w śniegu wynagradza cierpienie. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żeby sprawić sobie (no nie tylko) przyjemność w te mroźne dni postanowiłem poeksperymentować w kuchni. Pogrzebałem trochę w moim księgozbiorze i wpadłem na dziki pomysł upieczenia odwróconej tarty.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rzecz niesłychanie prosta i niespotykanie pyszna. Jabłuszka ze skarmelizowanym cukrem oraz kruche słodkie ciasto. Palce lizać.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-6607368814204373856?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/6607368814204373856/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2009/12/tarta-tatin.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/6607368814204373856'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/6607368814204373856'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2009/12/tarta-tatin.html' title='Tarta tatin'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_Sp25td6e4yU/Syo6kZ8kAUI/AAAAAAAAATY/41y5i6U0aug/s72-c/DSC_0125.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-1332241968874970886</id><published>2009-12-08T01:02:00.003+01:00</published><updated>2009-12-11T00:12:18.015+01:00</updated><title type='text'>Czokolate kupkejks</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_Sp25td6e4yU/SyF_6eYsYJI/AAAAAAAAATM/ze9GhR2zQE4/s1600-h/kubeczki.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_Sp25td6e4yU/SyF_6eYsYJI/AAAAAAAAATM/ze9GhR2zQE4/s200/kubeczki.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Czy jest coś bardziej podniecającego, pobudzającego i zniewalającego niż czekolada? Według mnie nie ma takiej rzeczy na świecie, która mogła by zastąpić czekoladę. Niektórzy fanatycy sexu powiedzą - czekolada to nie to samo. No cóż, jedno nie wyklucza drugiego, ale przecież nie o tym. &lt;br /&gt;Zima zmusza mnie do wyciągania z szuflady przepisów, które radują serce, drażnią podniebienie i wznoszą duszę na szczyty rozkoszy. Takie są kubeczki czekoladowe z przepisu Nigelli Lawson. Wprawdzie zmodyfikowałem lekko przepis - któżby zdołał wchłonąć tyle cukru i czekolady co Nigella ...&lt;br /&gt;Najważniejsze, że wykonanie i przygotowanie jest szalenie krótkie - do jedzenia możemy zabierać się po 30 minutach od rozpuszczenia czekolady. A potem to już tylko podniebienny orgazm i duchowy wytrysk. Coś cudownego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla niecierpliwych podaję przepis.&lt;br /&gt;125 g masła&lt;br /&gt;100 g czekolady deserowej lub gorzkiej&lt;br /&gt;2 jaja&lt;br /&gt;70 g cukru&lt;br /&gt;3 łyżki mąki&lt;br /&gt;1 piekarnik z 200-ma stopniami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekoladę i masło należy rozpuścić, ostudzić lekko, po czym dodać do masy z ubitych jaj z cukrem i&amp;nbsp; mąką. Przelać do ognioodpornych kubeczków i wstawić do piekarnika na 15-20 minut.&lt;br /&gt;Góra zapieczona - środek półpłynny - cud natury. Zdjęcia jutro.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-1332241968874970886?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/1332241968874970886/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2009/12/czokolate-kupkejks.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/1332241968874970886'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/1332241968874970886'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2009/12/czokolate-kupkejks.html' title='Czokolate kupkejks'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Sp25td6e4yU/SyF_6eYsYJI/AAAAAAAAATM/ze9GhR2zQE4/s72-c/kubeczki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-8285881068998952456</id><published>2009-12-05T23:33:00.000+01:00</published><updated>2009-12-05T23:33:19.410+01:00</updated><title type='text'>...</title><content type='html'>Przerwa jakaś się zdarzyła. Ot taki intelektualny zastój. Tak naprawdę po prostu nie było i nie ma czasu na to by cokolowiek skrobnąć.&lt;br /&gt;Jutro może nawet napiszę o czekoladowych kubeczkach (ze zdjęciami rzecz jasna).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-8285881068998952456?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/8285881068998952456/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2009/12/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/8285881068998952456'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/8285881068998952456'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2009/12/blog-post.html' title='...'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-7477636610221842744</id><published>2009-11-27T13:14:00.001+01:00</published><updated>2009-11-27T13:14:15.328+01:00</updated><title type='text'>a może frytki do tego?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stworzenia bywają fascynujące. Barwne, przebojowe, klasyczne oraz cuda nad cudami. Takimi stworzeniami są moje studentki z kosmetologii. Właściwie dobrym określeniem na nie było by "studentki KOSMITOLOGII". Są kosmiczne w każdym calu. Błyszczą jak gwiazdy na niebie, rozpiętość umysłowa osiąga wartość galaktyk a ich astralne ciała są zawsze gdzieś poza bytem doczesnym.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zachowanie tychże jest zdumiewające - płacą za studia, ale mają je w głębokim poważaniu. Wszystko czego się od nich wymaga jest zbyt wielkim obciążeniem dla umysłu. I tak na przykład siedzę na ćwiczeniach, opowiadam o składnikach chemicznych kwiatuszków, listków i korzonków - zdawać by się mogło, rzecz ważna dla przyszłych kosmetologów - wszak mowa o substancjach, które można umieścić w kremach, maseczkach itd. Nagle zauważam, iż ciało jednej z pań jest pozostawione samemu sobie, jej postać astralna już dawno opuściła ziemski piedestał i krąży zapewne wśród najjaśniejszych gwiazd. Odważam się więc wyrwać owe ciało z bezkresnej męki i przywrócić równowagę jin-jang (duszy i ciała). Pytam, czy wszystko w porządku, bo przecież kiedy dusza opuszcza ciało dzieją się różne nieprzewidziane rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W odpowiedzi słyszę, że niebawem już ma być przerwa (logiczne przecież, któż by wytrzymał godzinę siedzenia bez przerwy), a w związku z tym pani zastanawia się nad możliwością pójścia do kebaba i zamówienia tam frytek, bo on są tam "wie pan, po prostu wspaniałe, bardzo dobre, można by rzecz rewelacyjne - i wcale nie tłuste".&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moje zdziwienie sięga zenitu - pani potrafi konstruować wypowiedzi, łączyć ze sobą słowa. Co więcej, potrafi słowami wyrazić emocje. Po chwili zdziwienie mija i przybiera formę zrozumienia - frytki, złociste, chrupiące, słone, wspaniałe. To ja jestem podły, przeszkadzam ludziom normalnie funkcjonować, opowiadam brednie, nie pozwalam na delektowanie się ukochanym ziemniaczkiem z głębokiego tłuszczu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Hańba mi!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;pozdrawiam,&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-7477636610221842744?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/7477636610221842744/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2009/11/moze-frytki-do-tego.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/7477636610221842744'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/7477636610221842744'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2009/11/moze-frytki-do-tego.html' title='a może frytki do tego?'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-7447052860944827511</id><published>2009-11-23T10:38:00.000+01:00</published><updated>2009-11-23T10:38:04.340+01:00</updated><title type='text'>Audiofilsko</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przez miniony tydzień przebrnąłem nie bez szwanku, ale nie o tym. W sobotę cały dzień napinka, bo wieczorem miała być Kayah. Wprawdzie urodziny mojej rodzicielki zwolniły mnie z obowiązku spotkania z artystką w celu zaautografowania płyty, ale jakoś to odżałowałem. Natępną razą.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Koncert wprost wspaniały. Kayah wielką artystką jest i basta -&amp;nbsp; niech inni mówią co im się podoba, a ja i tak będę murem stał za nią. Przede wszystkim artystka bardzo ludzka, nie robiąca z siebie gwiazdy. Na powitanie podeszła do ludzi, przywitała się podając rękę parunastu osobom, na taki gest stać niewielu. Muzycznie cacko. Wprawdzie sama płyta Skała jest i tak mocno akustyczna, to aranżacje na miarę sali koncertowej były wspaniałe. Scenografia i światła wprowadzały w nieziemski nastrój, no i ten głos. Brzmiał jeszcze przez parę godzin po koncercie - ma baba zadęcie, oj ma. Świetne chórki, szczególnie Nick Sinclair znany z Fabryki Gwiazd. Kayah ma wyczucie i złapała co dobre, a wiadomo wszem i wobec, że murzyni mają nie tylko wielkie ... ale także wielki głos. Koncert przewidziany jak sądzę na godzinę i piętnaście minut skończył się 40 minut po czasie. Kolejny miał się rozpocząć o 20tej, ale ludzie musieli poczekać pół godziny na swoją kolej. A było warto.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;pozdrawiam,&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-7447052860944827511?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/7447052860944827511/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2009/11/audiofilsko.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/7447052860944827511'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/7447052860944827511'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2009/11/audiofilsko.html' title='Audiofilsko'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-3224616238467512845</id><published>2009-11-18T13:06:00.001+01:00</published><updated>2009-11-18T13:06:47.976+01:00</updated><title type='text'>Czytanie nosem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatnio odebraliśmy od listonosza paczkę z książkami. Od razu rzuciłem się do rozpakowywania i oczywiście starym indiańskim sposobem obwąchałem kupione pozycje. Zdziwienie mojej żony sięgnęło zenitu. Tak już mam, że pierwszą rzeczą po zakupie książki, zanim przystąpię do czytania jest jej obwąchanie. Ten zapach farby drukarskiej jest niemożliwie uzależniający. Jest orgazmiczny, wprowadza nastrój, rozpoczyna proces czytania. Kiedy jeszcze wypożyczałem książki z biblioteki też je wąchałem. Ich zapach opowiadał historię czytelnictwa. Czasem był to dosyć ciężki zapach półkowego kurzu, co szło w parze z niezbyt ciekawą treścią, bądź ciężkim przekazem. Niekiedy strony pachniały kwiatowo - w większości czytały kobiety. Czasem czytelniczkami okazywały się panie domu, produkujące zapach placków ziemniaczanych lub kotletów mielonych (w tym przypadku na stronach od czasu do czasu pojawiały się tłuste plamy). Z czasem przestałem wypożyczać książki z biblioteki i przerzuciłem się na ekskluzywny zapach nowości. Niedawno przywiozłem książkę z podróży, niejako ją pożyczyłem. Po prostu w hotelu zostawiłem swoją, pachnącą i naznaczoną balsamem do opalania, a przywiozłem inną, którą też ktoś zostawił. Ona ma zapach wakacji, zapach chlorowanej wody (jest gruba, więc pewnie ktoś ją czytał przy basenie). Ot taki czytelniczy fetysz.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;pozdrawiam,&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-3224616238467512845?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/3224616238467512845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2009/11/czytanie-nosem.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/3224616238467512845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/3224616238467512845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2009/11/czytanie-nosem.html' title='Czytanie nosem'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-8615064782050407122</id><published>2009-11-17T11:02:00.001+01:00</published><updated>2009-11-17T11:02:39.287+01:00</updated><title type='text'>Bye bye maszkaro !</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To jest koszmarny tydzień, już wiem, mimo, że dopiero się rozpoczął. Plaga chorób spadła na moich współpracowników toteż ktoś musi wziąć zastępstwo - ktoś kto nie ma dzieci czyli ja. Niech będzie. Po drugie 3 wykłady w jednym tygodniu to jest już przesada. No może gdyby były każdy innego dnia, a tu jak na złość dwa wykłady anglojęzyczne jeden po drugim, bez przerwy na kawę, bez przystanku. Potem jeszcze czwartek - ten wykład będzie raczej przyjemny, bo odbiorczynie nie bardzo kumate, ale zrobić trzeba. W piątek kolejny zawrót głowy - studenci od rana do wieczora.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za to sobota jest w pełni moja, tak więc będzie się działo, oj będzie. Dzisiaj bladym świtem pan z UPS przyniósł świeżutkie, cudnie pachnące bilety na Kayah Akustycznie. Mam nadzieję, że się nie zawiodę na tej artystce. Zresztą nawiązując do dzisiejszej fascynacji D. Leszkiem Możdżerem, przypomniałem sobie jego świetny występ, na którym udało mi się być. Audiofilsko!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;pozdrawiam,&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-8615064782050407122?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/8615064782050407122/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2009/11/bye-bye-maszkaro.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/8615064782050407122'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/8615064782050407122'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2009/11/bye-bye-maszkaro.html' title='Bye bye maszkaro !'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-3971726236917621218</id><published>2009-11-16T12:41:00.000+01:00</published><updated>2009-11-16T12:41:58.455+01:00</updated><title type='text'>Nowszy model</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nigdy nie byłem dobry w pisaniu recenzji, ale postaram się jakoś to ująć.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.filmdept.com/images/films/onesheets/the_rebound_large.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://www.filmdept.com/images/films/onesheets/the_rebound_large.jpg" width="214" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Piątkowy wymarsz do kina na "The Rebound"/"Nowszy model" był zwieńczeniem pracowitego tygodnia. Wybierając ten film nie wiedziałem czego się spodziewać, zależało mi raczej na tym, żeby było śmiesznie, nieskomplikowanie - po prostu lekko. Wychodząc z założenia, że Catherine Zeta-Jones nie zagra w byle gniocie uległem tytułowi. Muszę przyznać, że nie mój wybór mnie nie zawiódł. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Film opowiada o miłosnych losach Sandy, kobiety, która pewnego dnia odkrywa, że jej idealne życie uległo destrukcji. Zdradzona przez męża we własnym domu, postanawia zmienić całkowicie otoczenie i odciąć się od dotychczasowego życia przeprowadzając się do Nowego Jorku. Sandy nie ma łatwego zadania, ma na wychowaniu dwójkę dzieciaków - jak na ich wiek, bardzo wyzwolonych i skorych do siania spustoszenia (tudzież patroszenia zdechłych szczurów). W nowym miejscu Sandy poznaje młodego barmana, socjologa z wykształcenia, którego zatrudnia jako nianię. Aram ma coś w sobie, fascynuje ją, a poza tym ma świetny kontakt z dziećmi, ale jest 15 lat młodszy - czy tak da się żyć? Czy miłość ma granice wieku, czy serce ma zahamowania? Na te i inne pytania&amp;nbsp; odpowie nam obraz. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Film robi dobre wrażenie, pokazując spojrzenia różnych osób na ten sam temat. Stoją razem, trzymając się za ręce, patrzą w tę samą stronę, ale czy na pewno widzą to samo?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;pozdrawiam,&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-3971726236917621218?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/3971726236917621218/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2009/11/nowszy-model.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/3971726236917621218'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/3971726236917621218'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2009/11/nowszy-model.html' title='Nowszy model'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-2072055386085311669</id><published>2009-11-13T11:02:00.000+01:00</published><updated>2009-11-13T11:02:46.056+01:00</updated><title type='text'>Myli się tylko raz i nie jest to saper.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatnio dużo chorowałem, no może za duże słowo. Często bywałem przeziębiony i postanowiłem to zmienić. Zagłębiwszy się w różne aspekty funkcjonowania organizmu, stwierdziłem, że najlepszym i najkorzystnieszym sposobem podniesienia odporności będzie aktywność fizyczna. Jako, że moja dotychczasowa forma ograniczała się tylko do siedzenia przez ekranem komputera oraz wychodzeniu na spacery z psem (i to te krótsze) nie mogło być ze mną dobrze! No cóż, postanowiłem biegać. Z perspektywy czasu muszę przyznać - była to dobra decyzja. No ale ...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W związku z pogodą zmiękłem lekko i z bieganiem przeniosłem się na siłownię. Jest to miejsce pierwotne, miejsce niezwykłe. Osiłki z chudymi nóżkami dzwigają potężne ciężary, po czym pokazują sobie klaty, bicepsy i karki. Istny cyrk, ale nie o tym. Rzecz rozgrywa się po całym wysiłku. Przychodzą tacy do szatni i na spocone, klejące się ciało zakładają spodenie, koszulę i dużą dozę pachnidła. Coś obrzydliwego, a jest przecież prysznic, który nie gryzie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam wrażenie, że nasi siłacze boją się wody, to można wyczuć potem w sklepach i innych miejscach. Teraz już rozumiem co miał na myśli Kuba Sienkiewicz śpiewając "Jestem z miasta - to widać, słychać i CZUĆ".&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomyślałem sobie jednak, że jestem w błędzie, oni po prostu się wstydzą i idą myć się w domu. Wczoraj jednak mój światopogląd został lekko zaburzony, usłyszałem bowiem rozmowę:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- "Poczekasz na mnie, bo idę się kąpać"&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- "Idziesz się kąpać?"&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- "A ty nie idziesz?"&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- "Nie chce mi się, ale jak ty idziesz to i ja pójdę"&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- "A idę, bo potem w domu też mi się nie będzie chciało plumkać, bo meczyk jakiś jest"&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednym słowem kąpiel to przypadek i tym sposobem dochodzimy do sedna sprawy - dowcipu usłyszanego na tejże siłowni:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Blondynka bierze udział w teleturnieju i pada pytanie - Myli się tylko raz - po niedługim namyśle blondyna udziela odpowiedzi - BRUDASY"&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;pozdrawiam,&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-2072055386085311669?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/2072055386085311669/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2009/11/myli-sie-tylko-raz-i-nie-jest-to-saper.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/2072055386085311669'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/2072055386085311669'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2009/11/myli-sie-tylko-raz-i-nie-jest-to-saper.html' title='Myli się tylko raz i nie jest to saper.'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6772584656225785052.post-4507397445088324523</id><published>2009-11-12T14:29:00.001+01:00</published><updated>2009-11-13T11:03:07.413+01:00</updated><title type='text'>Pierwszy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zawsze musi być ten pierwszy raz. Akurat w moim przypadku ten pierwszy raz jest już kolejny, a więc nie prawdziwy, mniej ekscytujący. Prawdziwie pierwszy blog był na studiach. Szary, czytelny, sarkastyczny - taki jak charakter jego twórcy. Omawiał, podsumowywał a czasem nawet wyśmiewał to co działo się dookoła. W sumie czasem nawet bardzo trafnie, jak mówili inni. Potem odechciało mi się cokolwiek robić, zająłem się zupełnie czymś innym, dzielenie się swoimi myślami przeszło na plan drugi, a może nawet jeden z dalszych. Do pisania wróciłem jakiś czas temu. Były to sporadyczne myśli, złapane gdzieś za ogon w locie, ale i te w końcu zniknęły. To nie znaczy, że zupełnie przestały krążyć nad głową, po prostu zostały zmącone.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak więc drogi czytelniku wiesz już, że to kolejna próba. Przygotuj się na odrobinę sarkazmu, na spazmatyczny śmiech, a czasem też na sentymentalną łezkę - chyba że należysz do grona nieczułych korporacyjnych robotów, których jedynym marzeniem jest wyjazd na imprezę integracyjną.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie twierdzę, że moje myśli będą stałe, że będzie to miejsce, do którego się przyzwyczaisz i chętnie będziesz wpadał - może się zdarzyć, że znów nie starczy mi sił i ochoty na to by cokolwiek pisać. Ten fakt nadaje temu blogowi nieco pikanterii - a pikanteria to moje drugie ja.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;pozdrawiam,&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6772584656225785052-4507397445088324523?l=un-logical.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://un-logical.blogspot.com/feeds/4507397445088324523/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2009/11/pierwszy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/4507397445088324523'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6772584656225785052/posts/default/4507397445088324523'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://un-logical.blogspot.com/2009/11/pierwszy.html' title='Pierwszy'/><author><name>Logical</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11643963949270139114</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry></feed>
